|
| powrót |
Gazeta Wyborcza
"Myslovitz wierzy w piekło"
(25 czerwca 2002)

Członkowie Myslovitz zapytani na internetowym czacie "Gazety" o wygląd ich statystycznego fana, odpowiedzieli żartem: dwa metry, blondynka, długie nogi, 65 lat, z psem. Na wczorajszym zlocie nikt jednak nie odpowiadał tym cechom.
Fani Myslovitz to głównie młodzież w wieku od 15 do 25 lat, uczniowie lub studenci, w większości płci pięknej. Słuchają muzyki brytyjskiej, a z polskich zespołów tylko Myslovitz. Fanami są zwykle od 1997 roku, kiedy to muzycy wydali swoją trzecią płytę "Z rozmyślań przy śniadaniu". Mają specjalne legitymacje i zapewniony wstęp na wszystkie koncerty zespołu w naszym kraju. Jest ich troszkę ponad 50...
Mowa oczywiście o fanach zrzeszonych w Moving Revolution, jedynym oficjalnym fanklubie tego zespołu. Istnieje od pięciu lat, założyła go mieszkająca w Lublinie Monika Biss, po kilku miesiącach dołączył do niej Rafał Rejowski. Na początku odbył się jeden zlot z udziałem zespołu - było to jednak spotkanie tak kameralne, że oficjalnie pierwszym jest dopiero ten w Katowicach. Dla fanów duże znaczenie ma fakt, że spotykają się właśnie w studiu Radia Katowice. To tu przed kilkoma miesiącami zespół nagrał swoją najnowszą płytę "Korova Milky Bar". Pewnie dlatego kilku z nich z niemal nabożną czcią rozglądało się po wnętrzach.
"To nasza najwierniejsza publiczności" - mówi o fanach wokalista Artur Rojek. "To ludzie, których znam lub chociaż rozpoznaję po twarzach. Są dla nas ważni, bo wiemy, że możemy liczyć na nich także w tych słabszych momentach. Dlatego tu jesteśmy".
"Pomyśleliśmy, że na pierwszy ogólnopolski zlot trzeba przygotować coś specjalnego" - wyjaśniają organizatorzy. "Spotkaliśmy się z muzykami i menedżerem i wymyśliliśmy".
Ten pomysł to niepowtarzalny półakustyczny koncert, na którym muzycy zagrali swoje piosenki w przearanżowanych, bardziej kameralnych wersjach - znakomity, najlepszy chyba prezent dla prawdziwych fanów. Muzycy zagrali 12 utworów, z których kilka naprawdę robiło wrażenie. Potem fani zadawali swoim idolom pytania, głównie na temat ostatniej płyty, ale też bardziej prywatne (np. "Czy wierzycie w piekło?" - "Tak" - padła odpowiedź).
Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcia, kilka prywatnych rozmów i zlot dobiegł końca. Pierwszy, ale jak obiecują organizatorzy, nie był ostatni.
Rozmowa z Agnieszką Pilszek.
Agnieszka mieszka w Katowicach, ma osiem lat i jest najmłodszą fanką Myslovitz, która spotkała się z zespołem na wczorajszym zlocie.
Kiedy po raz pierwszy usłyszałaś Myslovitz?
- Dwa lata temu, u taty w samochodzie. To była do dzisiaj moja ulubiona piosenka "I nawet kiedy będę sam" [chodzi o utwór "Długość dźwięku samotności" - przyp. red.]
Dlaczego lubisz ten zespół?
- Bo ładnie śpiewają.
Z radia na zlot. Rafał Rejowski jest fanem Myslovitz od pięciu lat. Od czterech - jednym z filarów lubelskiego "Moving Revolution", jedynego oficjalnego fanklubu tego zespołu. Redaguje kwartalnik "Przemyślenia" oraz comiesięczną gazetkę internetową, koresponduje z fanami, tworzy archiwum wycinków prasowych, uaktualnia stronę w internecie. Muzyków Myslovitz poznał po jednym z koncertów w Lublinie (tu mieszka) w 1997 roku. Ma 24 lata, studiuje dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Pracuje też w lubelskim radiu akademickim Centrum FM. Jest jednym z głównych organizatorów wczorajszego zlotu fanów grupy Myslovitz w Katowicach.
Marcin Babko
Opracowanie: Toszbar.
| powrót | |