|
| powrót |
Rockmetal.pl
"Życie to ciągła walka"
(październik 2002)

"Korova Milky Club Tour" jest trasą koncertową Myslovitz, która objęła występy w klubach. Dla śląskiej publiczności muzycy zrobili wyjątek i zagrali duży koncert w katowickim Spodku. Od początku było wiadomo, że będzie niesamowicie. Szczególnie, że po koncercie miałam umówiony wywiad z Jackiem Kuderskim.
Koncert rozpoczęli Blendersi, którzy objęli niezwykle godną siebie pozycję supportu. Ich cyrkowe występy w śmiesznych kombinezonikach "ludków" z Marsa zapewniłyby im pierwsze miejsca w konkursie na najlepszych clownów roku. Publika znudzona piątym z kolei utworem, który brzmiał tak samo jak pozostałe, wychodzi do toalet, a reszta wspaniałych, którzy odważyli się pozostać, skanduje: "Myslovitz, Myslovitz". Po godzinnym występie Blendersi schodzą ze sceny, a na ich miejsce, po przerwie, wkracza tak długo oczekiwana grupa z Mysłowic. Chłopcy pokazali klasę już od pierwszego utworu - slajdy, czyste brzmienie, doskonałe nagłośnienie i głos Artura Rojka. Czego chcieć więcej...?
Po koncercie nadszedł tak długo oczekiwany wywiad z basistą zespołu - Jacą (Jackiem Kuderskim). O czym rozmawialiśmy? O trasie, zespole i programie Idol...
Daliście dzisiaj spory show. Dlaczego akurat taki rodzaj wizualnej prezentacji płyty?
- Wszystko, co dziś pokazaliśmy, zostało stworzone w ramach pracy nad trasą z RMF FM. Generalnie nasze koncerty są koncertami klubowymi, jednak teraz postanowiliśmy coś zmienić - dlatego Hala Wisły w Krakowie, Spodek. Nad tą wizualną prezentacją pracowała dosyć spora grupa osób. Wcześniej był to jedynie rzutnik i kilka zdjęć, a teraz filmy, fragmenty teledysków, zdjęcia i kompozycja świateł.
Co było inspiracją do stworzenia "Korovy..." i czemu dopiero po 3 latach?
- Głównie chęć nagrania nowego materiału, nowej płyty. Stworzenie czegoś innego, a nawet lepszego od "Miłości w czasach popkultury" było trudnym przedsięwzięciem i wymagało dużego wysiłku, uczucia. Trzyletnia przerwa wiąże się z tym, iż chcieliśmy, aby materiał na nowy album był dopracowany.
Czy to wy podejmowaliście decyzję, aby "Acidland" był utworem promującym płytę i czy patrząc z perspektywy czasu wybralibyście inny utwór z albumu?
- Tak, to my wybieraliśmy singiel, w tym przypadku "Acidland". Jest to utwór inny od reszty płyty i przyjął się w pewien sposób w społeczeństwie. Patrząc z perspektywy czasu, są i przeciwnicy i zwolennicy singla, ale więcej jest tych drugich. Możemy więc z pełną świadomością powiedzieć, że był to dobry wybór.
Czy teksty zawierają aluzję do waszego życia prywatnego i czy mają coś do przekazania młodemu pokoleniu?
- Oczywiście, że nasze teksty zawierają aluzję do naszego życia prywatnego. Każdy impuls z zewnątrz oddziałujący na nas powoduje, że tworzymy coś nowego, innego. Słowa utworów są bardzo głębokie i kierowane głównie do ludzi w wieku starszym, ale młodzież też przychodzi na nasze koncerty, co świadczy o tym, że w pewien sposób zostaliśmy zaakceptowani.
Każda z waszych płyt zawiera jakieś atuty. Jakie są atuty "Korovy..."? Czy możecie o niej powiedzieć "psychodeliczna"?
- "Korova Milky Bar" nie jest płytą psychodeliczną - w przeciwieństwie do pozostałych. Jakie ma atuty? Przede wszystkim jest inna niż "Miłość w czasach popkultury", jest płytą piosenkową, a i teksty są bardziej dojrzałe.
Kto był twórcą wideoklipu do utworu "Sprzedawcy marzeń" i dlaczego akurat taki charakter teledysku?
- Twórcą teledysku był Wojciech Walczak, jest to koleś z MTV, który wraz z całą ekipą pojechał z nami do Londynu i chodził z kamerą wszędzie, gdzie się tylko ruszyliśmy. Powstał z tego duży materiał, który po zmontowaniu stworzył właśnie ten wideoklip.
Artur Rojek w wywiadzie dla magazynu Tylko Rock powiedział, że życie to wieczna walka, walka o to, aby umieć żyć. Czy zgadzacie się z nim?
- Oczywiście, bynajmniej ja się zgadzam. Według mnie życie to ciągła walka. My walczymy teraz o to, aby powiększyć naszą publikę, aby płyta uzyskała sukces. Walką są też rozmowy z dziennikarzami, którzy często zadają bardzo banalne pytania albo zbyt prywatne. Każdy dzień jest walką, którą można przegrać bądź wygrać, rzadko udaje się nam ją zremisować.
Coś o Bizarre Festival. Jak wspominacie 17 sierpnia?
- To było bardzo ciekawe doświadczenie w naszym życiu, graliśmy u boku bardzo wielu znanych zespołów, jak np. Korn. Co prawda nasze występy odbywały się o godzinie 13 i publiczności nie było za wiele, jednak później mogliśmy porozmawiać z innymi twórcami, wykonawcami muzyki na stopie bardzo koleżeńskiej. Nie odczuwaliśmy dystansu w żaden sposób. To była naprawdę fajna zabawa.
Co sądzisz o programie Idol? Czy według Ciebie prawdziwa gwiazda może narodzić się poprzez komercyjne pokazywanie swoich umiejętności?
- Widziałem ten program 2 razy w życiu, jednak zdążyłem zaobserwować, że jury jest bardzo ostre. Takie osoby jak Kuba Wojewódzki czy Robert Leszczyński mogą odkryć prawdziwe talenty. Ludzie mają teraz więcej możliwości, aby zacząć śpiewać, pracować z muzyką, niż my, kiedy rozpoczynaliśmy karierę. Sądzę, że dzięki temu programowi mogą narodzić się młode, ciekawe talenty.
Jakie znaczenie ma dla was utwór "Myszy i ludzie"?
- Jest to najlepsza piosenka z płyty "Z rozmyślań przy śniadaniu", ma bardzo głęboki tekst, który spójnie łączy się z brzmieniem. "Myszy i ludzie" to rodzaj hymnu. Uważam, że takim utworem na najnowszej płycie jest utwór "Szklany człowiek".
Tadeusz Miciński w "Mroku gwiazd" napisał: "Ja wybierając los mój, wybrałem szaleństwo...". Czy możecie to samo powiedzieć o sobie?
- Tak, nasze życie to jedno wielkie szaleństwo, które sami sobie wybraliśmy.
Dziękuję za wywiad i życzę kolejnych sukcesów.
- Ja również dziękuję.
Nasty
Wywiad pochodzi ze strony www.rockmetal.pl.
| powrót | |