|
| powrót |
Program 3 PR
"Rozmowa z Myslovitz w Trójce" (.mp3)
(8 września 2002)

Dzień Otwarty Polskiego Radia.
Witam w studiu Myslovitz w trzech osobach - Artur Rojek, Wojciech Powaga, Przemysław Myszor.
- Myslovitz: Dzień dobry.
Tak się jakoś zawahałem przy tobie, Przemek - nie wiem dlaczego.
- Przemek: Nie wiem... Wylecę za chwilę ze studia (śmiech).
Czy mam rację, mówiąc, że to był pierwszy numer 1 zespołu Myslovitz? (chodzi o piosenkę "Długość dźwięku samotności" na Liście Przebojów Programu III)
- Wojtek: Nasz pierwszy numer 1, o ile pamiętam, to była piosenka Wilków "Son Of The Blue Sky", którą kiedyś graliśmy. Bisowaliśmy wtedy 40 razy...
Aha. Nie, to był pierwszy numer 1 i on tam parę razy został na pierwszym miejscu. Co czuje zespół, który gra ładnych parę lat, próbuje swoich sił, nagrywa w końcu taką płytę, która już niby jest zauważona, wszyscy o niej dobrze piszą, ma świetne recenzje, piosenki pojawiają się w radiu, a brakuje tego "final cut"?
- Artur: Było tak przy płycie "Sun Machine", że piosenka "Peggy Brown" bardzo wysoko pięła się do góry, ale skończyła na drugim miejscu. Pamiętam, że po koncercie w Częstochowie weszliśmy do samochodu - to był piątek - i dowiedzieliśmy się, że nasza piosenka jest na drugim miejscu, a potem była jakaś fajna impreza.
I było to szczęście. A potem pojawiła się następna płyta, właśnie o niej myślałem...
- Artur: Natomiast potem już rzeczywiście, przy "Długości..." to poszło jakoś bardzo ekspresowo...
Podoba mi się to słowo (śmiech).
- Artur: ...bo "Długość..." bardzo szybko znalazła się na pierwszym miejscu. Na pewno jest to bardzo miłe.
I została tam parę tygodni, a potem się okazało, że następna piosenka i jeszcze następna to też są numery 1.
- Artur: Tak rzeczywiście było?
- Wojtek: Tak było.
Też były fajne imprezy? (śmiech)
- Przemek: Tylko my już ich nie pamiętamy.
No, ale teraz okazało się, że jest nowa płyta i znów macie numer 1. A teraz jest już kolejna nowa piosenka, ale nie o tym chcę mówić. Chcę słuchać waszych wrażeń, bo to są takie nieodległe czasy - wcześniej był tu Janek Borysewicz z Lady Pank, opowiadał o latach 80-tych, a Marek Kościkiewicz o tym, co nieco później. Czy dziś ciągle ma znaczenie być tak wysoko w Trójce, cieszyć się popularnością, że te piosenki są prezentowane, że są wysoko na liście, a to znaczy, że nasi słuchacze was wybierają?
- Wojtek: Oczywiście, ma ogromne znaczenie. Tak sądzę. Zawsze jak jest piątek albo sobota rano, dzwonią do mnie ludzie i mówią, na którym byliśmy miejscu - rodzice, brat, albo ktoś inny.
Czyli zawsze nasłuch gdzieś tam jest?
- Wojtek: Tak, zawsze wiem, na którym miejscu jesteśmy.
No dobrze, to już wiemy, jak reagujecie, kiedy piosenki są wysoko, jak wspominacie tamten czas. Wszyscy, którzy dziś przychodzą, opowiadają mi, co będzie dzisiaj...
- Artur: Dzisiaj gramy koncert.
- Przemek: No i dzisiaj znowu impreza będzie.
- Artur: Dziś impreza, bo dostajemy Złotą Płytę.
No właśnie!
- Artur: Zostanie nam przyznana za jakieś parę godzin, a o 18.40 rozpoczyna się nasz koncert, który będzie trwał godzinę i 20 minut. Będziemy grali piosenki z nowej płyty, a także trochę psychodelii...
- Wojtek: Tak, że koncert będzie trwał dwie godziny, bo my jak wyjdziemy na scenę, to już nas potem nie wyrzucicie...
- Artur: No chyba, że nam prąd wyłączą.
Jakieś wspomnienia z tego lata, z zagranicy? Słuchacze mnie pytają: "panie Pawle, a jak Myslovitz grał w Belgii?", a ja to opisałem na stronie Trójkowego Ekspresu. Ktoś opowiadał, jak widzieli was w Szkocji, ktoś inny znowu był w Niemczech i widział was na Festiwalu Bizarre.
- Przemek: No to już teraz nie scyganimy, że było fajnie. Mamy świadków...
- Artur: Każdy z tych koncertów był inny. W wielu przypadkach zdarzały się bardzo miłe niespodzianki, zwłaszcza kiedy spotykaliśmy ludzi z Polski, ale o każdej rzeczy trzeba by osobno opowiadać, bo inna była trasa z Simple Minds, a inna z Iggy Popem.
No, ale jaka jest sytuacja w zespole? Już macie świadomość, że pierwszy krok został zrobiony i że trzeba pracować nad drugim?
- Artur: O ile kiedyś wydawało nam się - przynajmniej mnie - że nie ma szans, o tyle teraz myślę, że jakieś małe szanse są. I dostaliśmy chyba mocnego kopa po tych koncertach, bo spędziliśmy miło czas, poznaliśmy wielu ludzi - myślę, że nabraliśmy nowych doświadczeń...
- Przemek: Zobaczyliśmy fajne zespoły.
- Artur: Właśnie. Z niektórymi nawet poznaliśmy się. Dla nas, fanów muzyki, jest to w ogóle bardzo duże przeżycie.
Tak, bo poza tym, że jesteście zespołem, który posiada tu, w Polsce bardzo mocno ustaloną pozycję, to tam jesteście takim kopciuchem... Gdyby można było usłyszeć piosenki Myslovitz w radiu i kupić płytę, to podejrzewam, że ludzie jeszcze żywiej by na te dźwięki reagowali.
- Artur: Jesteśmy teraz świeżo po skończeniu anglojęzycznej wersji "Korova Milky Bar". Ona będzie gotowa 15 września. Zobaczymy, może tamci ludzie będą też mieli okazję posłuchać nas z płyty.
Oczywiście szczerze wam tego życzę i życzę też kolejnego numeru 1, bo za chwilę "Sprzedawcy marzeń". To widzimy się o 15.30, na wręczaniu Złotej Płyty, a potem na dziedzińcu Polskiego Radia na Al. Niepodległości o 18.40, tak?
- Myslovitz: Chyba tak.
Zespół Myslovitz zagra w Warszawie. Dziękuję bardzo za wizytę. Wasza piosenka jest też wśród tych czterdziestu z 40 lat (chodzi o płytę z 40 utworami na 40-lecie Programu Trzeciego). Jesteście dumni, prawda?
- Przemek: Tak (ogólny śmiech).
Dziękuję bardzo.
(utwór "Sprzedawcy marzeń")
Paweł Kostrzewa
Opracowanie: Grzegorz Fik.
| powrót | |