Ostatnia modyfikacja tej strony: 20 grudnia 2004    |    Dzisiaj jest:  

powrót |

 Gazeta Wyborcza
 "Nowa płyta Myslovitz"
 (14 grudnia 2004)

  Ta płyta miała być suplementem, ukazała się jednak jako pełnoprawny album. W dodatku z niemal dwuletnim opóźnieniem. To jej jedyne słabości

  Utwory, które znalazły się na właśnie wydanej płycie "Skalary mieczyki neonki", członkowie Myslovitz nagrali w marcu 2002. Wynajęli wtedy na miesiąc studio Radia Katowice, by zarejestrować swój piąty album studyjny "Korova Milky Bar". Nagrali go jednak już w dwa tygodnie, a pozostały czas przeznaczyli na rejestrację materiału improwizowanego.

  Byłem w studiu, gdy zespół nagrywał te utwory. W klimatycznym półmroku, otoczeni baterią instrumentów, wyczarowywali natchnione pejzaże, sprzężenia, pogłosy. Potem słuchałem kilkugodzinnego materiału, który wtedy zawierał tylko wokalizy, bez tekstów. W lipcu w Cieszynie muzycy po raz pierwszy zagrali te utwory dla publiczności. Miały wtedy jeszcze inne tytuły i brzmiały inaczej (np. "Motor" zamienił się w "Theme From Road Movie"). Teraz, po obróbce studyjnej i dograniu wokali w czterech utworach, są wreszcie na płycie.

  Gdyby ukazała się zaraz po premierze "Korovy", spełniłaby swoją rolę suplementu (taki był pierwotny plan). A tak, po niemal dwóch latach, w czasie których nie ukazał się żaden premierowy album (tylko składanka i wersja anglojęzyczna), fani zaczęli oczekiwać go, jak kolejnej nowej płyty. "Skalary" mogą tego ciśnienia nie wytrzymać, szczególnie w konfrontacji z publicznością przyzwyczajoną do radiowych przebojów. Z prostego powodu: za mało tu piosenek, za dużo tematów instrumentalnych.

  Na Zachodzie takie płyty ukazują się od dawna, to na nich wiele grup postrockowych zbudowało swoją karierę. Wystarczy czasem jedna dobra piosenka singlowa, by pociągnąć za sobą sprzedaż całego, nawet instrumentalnego albumu (czasem taki singel nie jest nawet potrzebny). W Polsce rynek jest na to za mały. Wprawdzie ukazują się u nas takie płyty - przykładem ostatni album Paula Wirkusa - są to jednak pozycje zdecydowanie niszowe. Gdyby nie ustalona renoma Myslovitz, zespół nie mógłby sobie pozwolić na taki kaprys, jeśli oczywiście zależy mu na utrzymaniu dotychczasowej pozycji rynkowej.

  Ja cieszę się, że ta płyta wreszcie się ukazała. Pokazuje inną twarz zespołu właśnie tym, którzy znają Myslovitz tylko z radia i plenerowych koncertów. A jeśli odniesie sukces, zespół wyjmie kolejną cegiełkę z muru sztywnych zasad naszego "szołbiznesu". Jak na razie się udaje, choć oczywiście wypróbowanym, singlowym sposobem - "Życie to surfing" jest obecnie na pierwszym miejscu listy przebojów radiowej "Trójki". To dzięki tej piosence (ale też dzięki marce, jaką wyrobił sobie zespół, wielu fanów kupuje ich nowe płyty w ciemno) sprzedało się już ponad 15 tys. "Skalarów".

Marcin Babko

powrót |

© 2000-2004 Michał Przybycień
© 2004-2010 MoT