|
| powrót |
Program 3 PR
"Wywiad z Arturem Rojkiem"
(12 listopada 2000)

Wybrane wypowiedzi Artura Rojka pochodzące z audycji Biuro Rzeczy Znalezionych, dawniej Mini Max - wydanie specjalne prowadzone przez Pawła Kostrzewę i Pawła Jóźwickiego w zastępstwie Piotra Kaczkowskiego w nocy z 12 na 13 listopada 2000 w Programie 3 Polskiego Radia.
Paweł Kostrzewa:
Pytanie od słuchacza: jak się pisze takie utwory jak "Gdzieś" czy "Alexander"?
Artur Rojek:
To trudno jest odpowiedzieć na to pytanie, dlatego że obydwa utwory napisały inne osoby. Każdy inaczej pisze utwory: Wojtek na przykład robi kreski i do nich dopasowuje słowa. I jak napisze tekst to nie ma takiej możliwości, żeby gdzieś jedno słowo było za dużo.
Paweł Kostrzewa:
Ja nie uwierzyłem, kiedy powiedziano mi, że to nie jedna osoba pisze teksty.
Artur Rojek:
No nie, to nie pisze jedna osoba. Teksty piszą trzy osoby i to na pewno wszyscy o tym wiedzą. Pisze je Wojtek, Przemek i ja. Przez ten okres siedmiu lat naszego wspólnego grania, próbowania i pisania wspólnych tekstów doszliśmy do takiego momentu, że złączyliśmy się osobowościowo przynajmniej w tej kwestii i jakoś to nam bardzo spójnie i fajnie wychodzi.
Paweł Kostrzewa:
Takiego przypadku w historii jeszcze chyba nie było, żeby trzy osoby pisały teksty, a nikt by tego nie wiedział, gdyby nie było podpisane Artur...
Paweł Jóźwicki:
Ja jestem za młody, żeby się wypowiadać.
Paweł Jóźwicki:
Co wy do pokojów hotelowych w trakcie koncertów wnosicie (poza rzeczami osobistymi)?
Artur Rojek:
Kurcze, nie mam pojęcia. Telewizor czasami wnosimy.
Paweł Jóźwicki:
A po co wam telewizor?
Artur Rojek:
Przemek z Wojtkiem grają wieczorami w playstation. Po koncertach kiedy idziemy spotkać się z przyjaciółmi, znajomymi, to bardzo często Przemek i Wojtek zostają w hotelu i grają w playstation.
Paweł Jóźwicki:
Aha...
Paweł Kostrzewa:
Ja się przeraziłem jak zobaczyłem zespół Myslovitz na imprezie "Sportowiec Roku".
Paweł Jóźwicki:
Ja bym o tym nie chciał mówić.
Artur Rojek:
Ja się też przeraziłem.
Paweł Kostrzewa:
Troszkę musimy o tym porozmawiać...
Artur Rojek:
Ta impreza nie należała do udanych, jeżeli chodzi o nasz występ. Znaczy my graliśmy w porządku, tylko ktoś chciał wypełnić lukę w obrazie i wygonił na scenę dziewczyny, które tańczyły. To trochę komicznie wyglądało.
Paweł Jóźwicki:
Jak gracie koncerty, to są piosenki, które są zawsze...
Artur Rojek:
Tak, to prawda. Są to piosenki, które generalnie sprawdzają się bardzo dobrze na koncertach. Bardzo dobrze się czujemy, kiedy je gramy, nie nudzą się, nie są żenujące. "Z twarzą Marilyn Monroe" nie mogę już śpiewać, bo trochę dziwnie się czuję kiedy śpiewam tę piosenkę.
Paweł Jóźwicki:
A "Good Day My Angel"?
Artur Rojek:
"Good Day My Angel" mogę. To piosenka, którą często śpiewam i chyba będę śpiewał zawsze.
Paweł Jóźwicki:
Często jesteś niezadowolony słuchając swoich koncertowych piosenek?
Artur Rojek:
Wersje koncertowe są bardzo dziwne, to jest bardzo dziwne uczucie, kiedy słucha się siebie zresztą w takich wersjach, w których się siebie nie słyszało. Zawsze tam widzę w nich tyle błędów, że nie mogę spokojnie wysiedzieć.
Paweł Kostrzewa:
Myślę, że ten twój dystans, samokrytyka dobrze rokują na przyszłość. Wasze płyty są lepsze od wcześniejszych. Ci, którzy są odrobinę pokorni dużo lepsze rzeczy robią.
Paweł Jóźwicki:
Czy w Mysłowicach, w ogóle na Śląsku są jeszcze takie zespoły grające taką muzykę gitarową?
Paweł Kostrzewa:
Może nie tak dobre jak Myslovitz, ale nadążające...
Artur Rojek:
Pod koniec lat 80. było bardzo dużo gitarowych zespołów w Mysłowicach. Były dwa takie bardzo wpływowe zespoły, które ściągały ludzi na koncert. To był zespół "October's Children", w którym grał Przemek kiedyś i zespół "Generał Stilwell", który bezpośrednio wpłynął na to, że powstało Myslovitz. Natomiast zawsze istniało bardzo dużo zespołów, które nie do końca są gitarowe. Są to zespoły, które grają bardzo ciekawą muzykę i takimi zespołem teraz jest "Corporation of Wood", "Lustro", "Negatyw". Także tych zespołów jest trochę i myślę, że te zespoły klimatycznie mogłyby się zbiec.
Paweł Jóźwicki:
Jaka będzie nowa płyta Myslovitz?
Artur Rojek:
Nie wiem.
Paweł Jóźwicki:
Po prostu...
Paweł Kostrzewa:
W "James, radiogłowi i żuk z rewolwerem..." pojawia się zdanie - lista pięciu płyt wszechczasów - co to za lista?
Artur Rojek:
Był taki okres, do polskich księgarń trafiła książka "Wierność w stereo".
Paweł Jóźwicki:
Bingo!
Artur Rojek:
I po przeczytaniu tej książki Wojtek Powaga zrobił nam test. Rozdał nam kartki i każdy z nas musiał napisać pięć ulubionych swoich płyt (śmiech). Z dwudziestu pięciu zespołów wybrał średnią, czyli zespoły które się powtarzały i napisał o tym piosenkę. A wszystko to właśnie na podstawie książki "Wierność w stereo". Ale muszę powiedzieć, że nie podobał mi się film.
Paweł Jóźwicki:
Nie podobał? To do widzenia!
Artur Rojek:
Do widzenia! (śmiech)
Paweł Jóźwicki:
Dlaczego się nie podobał?!
Artur Rojek:
Nie wiem, może to był jakiś nieodpowiedni dzień, w którym poszedłem do kina. Wojtka, który również jest fanem książki, film również nie przekonał. Wydaje mi się, że jest zbyt duża różnica między bohaterem książkowym, a filmowym. Jakoś nie trafił do mnie. Wszyscy byli jakoś za bardzo śmieszni, a za mało poważni, autentyczni.
Paweł Jóźwicki:
Kiedyś bardzo dawno temu, jeszcze się wtedy nie znaliśmy, umówiliśmy się telefonicznie, żebym posłuchał piosenek. Demo trzyutworowe, które mogłem usłyszeć no nie "położyło" mnie. Ale było już trochę takich zespołów, że demo było świetne, a potem spotykałem się z ludźmi i okazywało się, że niekoniecznie. No i usłyszałem dwadzieścia piosenek, które bez przesady wszystkie "położyły mnie na kolana". Na płytę jednak weszło jedynie osiem piosenek...
Artur Rojek:
Zgadza się.
Artur Rojek:
Od momentu "Polowanie na wielbłąda" nic żeśmy nie napisali. Piszemy piosenki wtedy, kiedy trzeba je napisać. Na pewno, jeżeli chodzi o teksty w taki sposób to wygląda. Sam proces tworzenia powinien wynikać z wewnętrznego zapotrzebowania, ale z tym jest ciężko generalnie u nas.
Paweł Kostrzewa:
Czemu tak dramatyczna jest okładka do tak dobrej płyty, tej ostatniej - "Miłość w czasach popkultury" - to jakiś bułgarski designer to robił?
Artur Rojek:
Czasami wielkim artystom zdarzają się wpadki. W pełni się z tym zgadzam, nie jest to udana okładka.
Paweł Jóźwicki:
Ja jednak wolę jak jest taka płyta z taką okładką, niż gdyby miała być ze świetną okładką słaba płyta.
Paweł Kostrzewa:
Zgadzam się.
Paweł Kostrzewa:
Czy wolicie duże, plenarne występy, czy kameralne koncerty klubowe?
Paweł Jóźwicki:
Plenery z kiełbaską i z watą cukrową! (śmiech)
Artur Rojek:
Zdecydowanie klubowe koncerty, kiedy nawiązanie kontaktu z publicznością jest o wiele łatwiejszą sprawą i daje o wiele większą przyjemność. Teraz ten okres, w którym jesteśmy obecnie - koncerty jesienne, klubowe to jest bardzo pozytywne doświadczenie, zwłaszcza po takiej trasie, jaką żeśmy odbyli w wakacje, odwiedzając plenery, kurorty, festyny, dni miasta itd. Oczywiście trafiliśmy do wielu osób, do których byśmy nie trafili nie odwiedzając tych miejsc. Także to jest pozytywna strona dużych koncertów plenerowych. Ale zdecydowanie bardziej lubimy grać koncerty klubowe.
Paweł Jóźwicki:
Zespół Myslovitz bardzo dobrze zaczął traktować swoich fanów, co nie oznacza, że dawniej traktował ich źle, ale wyszedł im naprzeciw. Na koncercie ostatnim można było kupić koszulkę, jedną, drugą. Jest już tak jak być powinno. I fani powinni być dumni z tego powodu. Ja jak idę na jakiś koncert, na którym zostałem rozjechany dwukrotnie, to wychodząc kupuję wszystko co tylko się da, co ma tylko ten napis.
Artur Rojek:
No tak, mam nadzieję, że zwyczaj zaopatrywania się w gadgety na koncertach przyjmie się.
Paweł Jóźwicki:
Otrzymałem takie pytanie mailem: "Czy najlepszy zespół koncertowy zamierza wydać płytę koncertową?" Czy wy się przymierzacie do czegoś takiego?
Artur Rojek:
Chyba nie. Mieliśmy taki plan, żeby taką płytę nagrać i być może kiedyś ją nagramy, ale na pewno nie będzie to następna płyta.
Paweł Jóźwicki:
Ale ja myślę o czymś takim małym. Płyta sprzedawana na koncertach, przez internet, mały nakład - tak 2, 3 sztuki, nie więcej.
Artur Rojek:
No jak to miałoby być na takich zasadach to wydaje mi się, że należałoby tę propozycję przemyśleć (śmiech).
Paweł Kostrzewa:
Dobrze, to zespół będzie myślał...
Paweł Kostrzewa:
Mam takie pytanie odnośnie piosenki "Zgon". Pojawiły się głosy, że "Zgon" to najlepsza piosenka Myslovitz...
Artur Rojek:
"Zgon" to jedna z niewielu piosenek, która jest stara i mimo wszystko przetrwała i powoduje w nas radość, kiedy ją gramy, a gramy ją na każdym koncercie. "Zgon" jest OK.
Paweł Jóźwicki:
Dlaczego tak mało ludzi było na koncercie Oasis w Polsce?
Artur Rojek:
Nie mam pojęcia. Nie jestem fanem tego zespołu. Bracia Kuderscy byli na tym koncercie. Prawdopodobnie dlatego, że Oasis nie jest tak popularny w Polsce jak przypuszczano.
Paweł Kostrzewa:
O czym jest "Alexander"?
Artur Rojek:
To historia zainspirowana życiem kolegi Przemka. Z rozmów moich i Przemka właśnie o naszym znajomym, moim koledze, przyjacielu Przemka, powstała ta piosenka. Przemek napisał refren, ja zwrotki.
Paweł Kostrzewa:
Byliście w wojsku?
Artur Rojek:
Nie. Bronimy się jak możemy. Każdy ma jakieś tam śmieszne perypetie związane z wojskiem. Ja kiedyś miałem donieść papiery z uczelni do WKU i nie zgłosiłem się w terminie. W momencie kiedy przyszedłem i powiedziałem, że nie mogłem, to ten facet mi powiedział, że jak już byłem w telewizji, to mogłem przynajmniej pozdrowić Mysłowickie WKU (śmiech). Pozdrawiam Mysłowickie WKU!
Opracowanie: Bartek Jabłoński.
| powrót | |