|
| powrót |
Polityka
"Miłość w czasach popkultury"
(listopad 1999)

Słusznie narzeka się, że ten, zbliżający się ku końcowi tysiąclecia, rok nie rozpieszczał zanadto fanów rodzimego rocka. Wyjątków było niewiele, a jednym z nich okazuje się teraz właśnie wydana płyta grupy Myslovitz "Miłość w czasach popkultury".
Jest to czwarty z kolei album zespołu ze Śląska, który z płyty na płytę zdobywał doświadczenie, grał coraz sprawniej, zaś ostatnia odsłona jego kariery potwierdza, że mamy do czynienia z artystami nie tylko upartymi i pracowitymi, ale i prawdziwie utalentowanymi.
"Miłość w czasach popkultury" to kilkanaście piosenek, wśród których są niekwestionowane przeboje (np. "Długość dźwięku samotności") zdolne trafić do każdego ucha, ale na wysoką ocenę zasługuje całość materiału precyzyjnie ułożona w taki sposób, żeby słuchacz ani na chwilę nie narzekał na rytmiczną czy melodyczną monotonię. Widać (a raczej słychać), iż rzecz jest dopracowana w każdym szczególe. Jest to bezpretensjonalna, dynamiczna muzyka gitarowa, która sytuuje się gdzieś w połowie drogi między niegdysiejszą rockową awangardą a popem. Kluczem do sukcesu okazało się połączenie ostrego brzmienia gitar z mocnym, wysokim głosem Artura Rojka, który dość niespodziewanie wyrasta na najciekawszego wokalistę w branży.
Mirosław Pęczak
| powrót | |