|
| powrót |
Tylko Rock
"Miłość w czasach popkultury"
(styczeń 2000)

Bardzo podoba mi się punkt, do którego dotarł ze swoją muzyką Myslovitz. Inteligentny poprock, od razu rozpoznawalny dzięki głosowi wokalisty. Chciałbym słyszeć w komercyjnym radiu tylko coś takiego, zamiast bezbarwnych panienek przekazujących włożone im w usta banały.
Od miana "polskich britpopowców" muzycy Myslovitz skutecznie uwolnili się już na poprzedniej płycie. Album "Z rozmyślań przy śniadaniu" słusznie uznano za przełomowy, za oznakę dojrzałości. Teraz więc mogą sobie swobodnie żeglować: lekkie melodie, leniwy wokal, teksty o fajnej metaforyce (trochę przypominają mi styl Klatta z Róż Europy). "Chłopcy", "Miłość w czasach popkultury", "Peggy Sue nie wyszła za mąż" - murowanych przebojów można wybrać nawet więcej. Mają do nich rękę. Ale są tu jeszcze ciekawe wycieczki poza to, co oczywiste: na przykład w kierunku Smashing Pumpkins ("Nienawiść", "Alexander"). Jest fajnie igrający z dynamiką "Kraków", czy "Noc" - utwór pozornie spokojny, ale mający w sobie jakiś nerw. Rojek sprawnie korzysta ze swoich możliwości głosowych, najlepszy przykład dostępnego spektrum to "Długość dźwięku samotności". W piosence "My" brzmi z kolei niemal jak kobieta, chyba że nie doczytałem się jakiegoś gościnnego udziału...
Płyta na poziomie, w niewesołych dla takiego rocka czasach. Z jednym wyjątkiem: beznadziejny jest projekt graficzny okładki.
Bartek Koziczyński
Opracowanie: Grzegorz Fik.
| powrót | |