Ostatnia modyfikacja tej strony: 29 sierpnia 2002    |    Dzisiaj jest:  

powrót |

 City Magazine
 "Korova Milky Bar"
 (lipiec 2002)

  Już od dawna słyszałem, że to nie będzie dobra płyta. Jakby kredyt zaufania ofiarowany przez media zespołowi z Mysłowic powoli się wyczerpywał, jakbyśmy nie mogli uwierzyć, że polski wykonawca jest w stanie nagrać 5 dobrych płyt z rzędu. I rzeczywiście, "Korova Milky Bar" to chyba najsłabszy album w karierze Myslovitz. A może raczej najbardziej zmęczony. Nie ma tu przebojów na miarę "Długości dźwięku samotności", nie ma chwil specyficznego uniesienia w rodzaju "Zawód fotograf" albo "Myszy i ludzie". Więcej: dużą część tekstów trudno opisywać inaczej niż w kategoriach grafomanii. Zarazem jednak płyta - gdy poświęcić jej trochę uwagi - zaczyna intrygować, wciągać. Oraz męczyć. Ostatnie miesiące były chyba czasem zamieszania w życiu Artura Rojka. I to słychać na tym albumie. Nawet nie w wyśpiewywanych przez wokalistę słowach, lecz w atmosferze piosenek, sposobie interpretacji. Wygląda na to, iż nie wszystko układa się świetnie w życiu rockowych gwiazdorów. Mają oni przy tym dostatecznie dużo śmiałości by właśnie rozczarowanie uczynić głównym tematem swojej płyty. To rzadko dziś spotykana odwaga.

Tomasz Plata

Opracowanie: Agata Augustyniak.

powrót |

© 2000-2004 Michał Przybycień
© 2004-2010 MoT