|
| powrót |
Gazeta Wyborcza
"Tancerze z Irlandii"
(30 sierpnia 2002)

Przez całe wakacje przypominaliśmy Wam piosenki śląskich artystów. Piosenki, które nie zawsze stały się przebojami, były jednak ważne dla samych muzyków i ich fanów, wzbudzały kontrowersje lub po prostu wiążą się z nimi ciekawe historie. Dziś ostatnia z cyklu - "Peggy Brown" grupy Myslovitz.
"Peggy Brown" ukazała się dopiero na drugiej płycie Myslovitz "Sun Machine" w roku 1996. Był to jednak jeden z pierwszych utworów, jakie grupa w ogóle kiedykolwiek zagrała. Ta piosenka była w repertuarze koncertowym muzyków, gdy jeszcze nie nazywali się Myslovitz, lecz The Freshmen - zespół właśnie ten utwór wykonywał zwykle na bis. Cieszył się on popularnością szczególnie w Mysłowicach, gdzie piosenka miała jeszcze dłuższą historię.
Wszystko zaczęło się w połowic lat 80. - w Mysłowicach istniały wtedy tylko dwa poważne, dziś już legendarne zespoły. Pierwszym z nich był Generał Stilwell Marka Jałowieckiego (dziś lidera grupy Delons), drugim October's Children Przemka Myszora (dziś klawiszowca i gitarzysty Myslovitz). Bardzo szybko muzycy obu zespołów zaprzyjaźnili się - grali próby w tym samym miejscu, tworzyli wspólne projekty muzyczne.
"Kiedyś umówiliśmy się, że założymy trzeci zespół" - wspomina Myszor. "To było na przełomie lal 80. i 90. Miał się nazywać Hustlers, a muzyka miała być lekko folkowa. Taka była wtedy moda, słuchało się U2, Pogues i Waterboys. Powstało kilka piosenek. Muzykę do "Peggy Brown" zrobił Marek. Kiedyś przyniósł płytę grupy 2 plus 1 "Irlandzki tancerz", to były staroirlandzkie piosenki w tłumaczeniu Ernesta Brylla. Na okładce były teksty w oryginale i tłumaczeniu, najbardziej spodobały nam się słowa do "Peggy Brown" autorstwa Turlougha O'Carolana. Zagraliśmy ze dwie próby, potem sprawa się rozmyła".
Jałowiecki zaczął grać tę piosenkę w swoim zespole Generał Stilwell. Potem, gdy grupa się rozpadła sięgnęli po nią chłopcy z Myslovitz. Muzycy nigdy nie ukrywali zresztą swojej fascynacji zespołem Jałowieckiego: na swoich płytach nagrali jeszcze jedną piosenkę z repertuaru Generała Stilwella, "Bunt szesnastolatki". Jałowiecki specjalnie dla Myslovitz napisał też tekst do utworu "Książka z drogą w tytule".
Po latach "Peggy Brown" zaczął znów grać także Myszor, który dołączył do Myslovitz właśnie przed wydaniem drugiej płyty zespołu. Piosenka do dziś jest żelaznym punktem koncertów Myslovitz. Gdy latem tego roku grali koncerty na Zachodzie (m.in. przed Iggy Popem i Simple Minds) większość swoich piosenek wykonywali po angielsku. Jedną z nielicznych śpiewanych po polsku była właśnie "Peggy Brown".
Przemek Myszor: "Pamiętam, jak po raz pierwszy usłyszałem "Peggy Brown" w wykonaniu Myslovitz - wtedy nazywali się jeszcze The Freshmen. Nie za bardzo mi się podobało, bo było mało folkowe. Ich wersja była ciężka i kwadratowa, jak walec. Teraz już się przyzwyczaiłem, gram ją w końcu od lat. Gdy dziś gram te piosenkę razem z Myslovitz, zawsze staram się robić to jak najbardziej folkowo".
Marcin Babko
Opracowanie: Toszbar.
| powrót | |