Ostatnia modyfikacja tej strony: 11 września 2002    |    Dzisiaj jest:  

powrót |

 Brum
 "Z rozmyślań przy śniadaniu"
 (listopad 1997)

  Myslovitz stał się moim zdaniem ofiarą przykrego paradoksu. Osiągając statut gwiazdy, stał się jednocześnie grupą postrzeganą niezwykle powierzchownie - wyłącznie przez pryzmat silnie promowanych, radiowych hitów jak "Peggy Brown" czy "Scenariusz dla moich sąsiadów". Stał się zespołem kontrowersyjnym, w tej całej popularności - niepopularnym i niedocenianym. Trudno się zresztą dziwić. Natrętne eksponowanie atrybutów stricte komercyjnych, a więc naiwnej piosenkowości skierowanej do gorącokrwistych licealistek, siłą rzeczy odstręcza od głębszego wniknięcia w tę muzykę. A duża to strata.

  "Z rozmyślań przy śniadaniu" to płyta, gdzie słowa i muzyka zlewają się w jeden do bólu neurotyczny kolaż. To trochę tak, jak dwóch facetów kupi flaszkę i rozpracowując ją pod śledzika, będzie snuło refleksje o życiu. Klimat podobny, ale wrażenia głębsze. Autorzy tekstów obnażają się wręcz bezlitośnie - w trochę naiwnej formie, ale naiwnej na dziecięco-szczerą modłę, demaskują swoje najgłębsze fobie. Zresztą w tekstach tkwi cały czar "rozmyślań" - muzyka, tym razem nieco mroczniejsza, cichsza... jakby rozpuszczona w powietrzu, pozostaje tylko drugorzędnym tłem.

Wojtek Wysocki

Opracowanie: Ala Ciura.

powrót |

© 2000-2004 Michał Przybycień
© 2004-2010 MoT